Forum :: O stronie :: Kontakt   Strona główna ::Chorwacja  

Polecamy Apartament Wiktoria w Zakopanem, idealne miejsce do spędzenia wakacji, ferii zimowych lub weekendu.

Galeria zdjęćGaleria zdjęć  | Linki do stronLinki do stron  | Kup przewodnikKup przewodnik  | Komentarze i porady internautów. Wpisz swój komentarz.Komentarze internautów   

Chorwacja

Data: 05.09.2004 - 18.09.2004   Autor: Aleksander Wasilewski

Dubrownik to cel naszych tegorocznych wakacji, a jednocześnie okazja do zobaczenia innych miast Dalmacji: Splitu, Szybeniku i Trogiru.
Plitwickie Jeziora
Wybieramy się samochodem i postanawiamy jechać przez Węgry. Wielu naszych znajomych twierdziło, że nie ma to sensu i szybciej dojedziemy autostradą przez Austrię. Okazuje się jednak, że droga przez Węgry jest bardzo przyjemna (praktycznie cały czas pusta) i dojechać można równie szybko. Wyjechaliśmy z Katowic o 5:30 rano kierując się na Cieszyn, w Cadcy wjechaliśmy na Słowację i autostradą prosto do Bratysławy, granicę węgierską przekroczyliśmy w Rajce a następnie drogą E65 do Szombathely i do granicy węgiersko-słoweńskiej, omijając Balaton. Kolejny etap prowadził do Zagrzebia, w samym Zagrzebiu przegapisliśmy jednak zjazd na Karlowac, efektem czego było 40 minutowe błądzenie po centrum Zagrzebia i złorzeczenie na wspaniałe oznaczenia dróg. Za Karlovacem zjeżdżamy na starą drogę i ok. 17:30 jesteśmy w okolicach Plitwickich jezior. Tutaj planujemy nocleg a następnego dnia zwiedzanie Plitwickich. Domów oferujących noclegi jest naprawde mnóstwo, ponieważ jest to tylko jeden nocleg, wybieramy pierwszy lepszy dom i nocujemy za 10 euro od osoby.


Plitwice

Do parku są dwa wejścia, pierwsze znajduje się niedaleko Wielkiego Wodospadu, drugie przy jeziorze Kozjak. Jeżeli mamy mało czasu można zdecydować się na wycieczkę minimum i zobaczyć tylko wodospad (myśle, że zajmie to ok. 2 godzin). Wchodząc wejściem drugim możemy albo zdecydować się na wycieczkę w stronę jezior górnych (wtedy może nam to zająć nawet 8 godzin) albo przepłynąć stateczkiem w stronę Wielkiego Wodospadu.

R E K L A M A


Okolice Wielkiego Wodospadu są odwiedzane dość tłumnie, natomiast kierując się w stronę jezior górnych turystów coraz mniej. Oprócz wodospadu polecam obejrzenie jezior Gradinsko i Milino. Bilet wstępu kosztuje poza sezonem (od września) 75 Kn i wliczony jest w to stateczek i pociąg (tak naprawdę jest to samochód ciągnący 2 przyczepy, raczej odradzam), parking jest bezpłatny. Nie ma sensu opisywać piękna niezliczonych jezior, strumyków, wodospadów, trzeba to zobaczyć samemu ;-).

Nin

Pierwotnie planowaliśmy drugi nocleg gdzieś w okolicach Plitwic i następnego dnia przejazd do Dubrovnika. Ponieważ zwiedzanie Plitwic zajęło nam tylko 5 godzin postanowiliśmy pojechać do Nin. Był to bardzo dobry pomysł.

Nin leży ok. 18 km na zachód od Zadaru, na wysepce pośród rozlewisk do której prowadzą 2 mosty. Samo miasteczko słynie z malutkiego kościoła Krzyża Świętego. Jest on uważany za najmniejszą katedrę na świecie z racji tego, że był siedzibą biskupa Grgura Ninskiego. Niedaleko kościoła można zobaczyć replikę pomnika Grgura dłuta Mestrovicia (oryginał znajduje się w Splicie). Natomiast przed samym miasteczkiem przy trasie do Zadaru, na małym pagórku obok pojedynczej pinii znajduje się kościół Św. Mikołaja. Nocleg znajdujemy w biurze turystycznym przed mostem prowadzącym na wyspę. Za mały apartament (sypialnia, kuchnia, łazienka) płacimy 25 euro.

Dubrownik

Następnego dnia mamy w planie przejazd aż do samego Dubrownika. Omijając Zadar z północy mamy okazję przekonać się, że ślady wojny są tu nadal bardzo wyraźne, mijamy zgliszcza kilku wiosek. Wjeżdżamy na autostradę, która jednak kończy się przed Szybenikiem. Kolejny jej odcinek jest pomiędzy Szybenikiem a Splitem. Przy zjeździe z autostrady decydujemy się, że nie pojedziemy Magistralą
Dubrownik
Adriatycką, ale trasą widokową, równoległą do Magistrali Adriatyckiej, lecz po drugiej stronie gór. Pomysł dość osobliwy ponieważ średnia prędkość wynosiła 40 km/h, mieliśmy natomiast możliwość oglądania interesujących krajobrazów górskich i przejeżdżaliśmy przez wioski, przez które turyści raczej nie przejeżdżają. Trasa wiodła przez Bisko, Zagvozd, Kozice, Ravcę i we Vrgoracu zjechaliśmy w stronę Ploce. Okolica między Ploce a granicą chorwacko-bośniacką jest bardzo malownicza, przejeżdża się przez dolinę Neretwy przypominającą trochę pola ryżowe gdzieś w Indochinach, z racji płaskiego, podmokłego obszaru zamienionego w pola uprawne.

Fragment należący do Bośni mijamy szybko i bezproblemowo, znudzony strażnik nie chce nawet ogladać naszych paszportów. Zbliżamy się do Dubrovnika. Jako bazę wypadową planujemy miasteczko Cavtat, które jednak średnio nam się podoba. W końcu wjeżdżamy do Mlini. Jest to miasteczko położone w odległości ok. 8 km od Dubrownika. Droga Nin - Mlini zajęła nam ok 8 godzin.

W Mlini dzięki pomocy miłej pani z biura turystycznego znajdujemy świetny nocleg. Jest to stary dom w samym centrum z wielkim ogrodem. Za 25 euro mamy duży pokój z łazienką na piętrze oraz kuchnię do dyspozycji. Właściciel okazuje się bardzo miłym człowiekiem, co więcej mieszkamy w tym domu sami.

Mlini jest bardzo malowniczym miasteczkiem. Idealnym na wypoczynek. Żwirowa plaża, mnóstwo zieleni, stary platan, kamienne budynki... Jedynym mankamentem jest fakt, że w miasteczku znajdują się tylko trzy restauracje, tak więc ceny posiłków są nawet wyższe niż w Dubrowniku.

Pierwszą wycieczkę do Dubrownika planujemy wcześnie rano, tak żeby w Dubrowniku być o 7 rano i porobić zdjęcia kiedy nie ma jeszcze zbyt
Relief z pomnika na placu Gundulicia
wielu turystów. Przyjazd do Dubrownika wcześnie rano to niezły pomysł. Główna ulica, Stradun zupełnie pusta, na placu Gundulicia można zobaczyć targ, który w dzień ustępuje miejsca dziesiątkom stolików okolicznych knajpek i restauracji. Po pierwszej sesji zdjęciowej idziemy na kawę i przeglądamy przewodnik.

Okolice Dubrownika były zamieszkane już w czasach rzymskich. W miejscu dzisiejszego Cavtat istniał port Epidaurum. Trzęsienie ziemi oraz najazdy Awarów spowodowały, że ocalała część mieszkańców założyła miasto Ragusa na wyspie Lausu, natomiast na przeciwko tej wyspy rozwijała się druga osada zwana za sprawą rosnących w pobliżu dębów Dubrownikiem. Z czasem, na skutek nanoszonych osadów, kanał dzielący te dwa miasta zaniknął (ok. IX w.). Ostatecznie dwa miasta połączyły się w XII w., a w miejsce dzielącego je kiedyś kanału mamy główną ulicę Dubrownika, Stradun.

W czasach swej świetności Dubrownik stanowił niezależną republikę, która obejmowała nie tylko samo miasto, ale również okoliczne wioski i miasteczka. Rozkwit republiki przypada na wiek XV i XVI, kiedy to zarabiała głównie na przemyśle wydobywczym srebra i ołowiu oraz na handlu morskim. Na kształt dzisiejszego Dubrownika wpływ miało trzęsienie ziemi w 1667 roku, kiedy to praktycznie całe miasto stało się ruiną, nic nie pozostało po wspaniałych gotyckich i renesansowych pałacach, kościołach i domach. Miasto zostało odbudowane w dość surowym stylu, powstają proste prawie jednakowe domy. W starej postaci zostają jedynie pałac Sponza i Dwór Książąt. Wojny Napoleońskie oraz nowe szlaki morskie powodują, że Dubrownik traci na znaczeniu. Dopiero na początku XX wieku miasto rozkwita ponownie za sprawą turystów.

Do Dubrownika można wejść jedną z dwóch bram, główną bramą Pile i wtedy znajdziemy się na placu z Wielką Fontanną Onufrego, lub mniejszą północną bramą (od ulicy Peljeska) i schodząc schodami w dół wyjdziemy na głowny ulicę Stradun (podczas dwóch pierwszych wycieczek wybraliśmy tę drugą drogę). Możemy teraz pójść albo w prawo w stronę fontanny, albo w lewo w stronę placu Luza. Stojąc na placu na wprost mamy wieżę zegarową i jeśli poszlibyśmy dalej to trafimy do portu. Na lewo znajduje się pałac Sponza (za czasów republiki był tu urząd
Katedra dubrownicka
celny, mennica i bank a obecnie jest tu archiwum dubrownickie). Patrząc natomiast na lewo widzimy barokowy kościół św. Błażeja, patrona Dubrownika. Na samym środku placu możemy zobaczyć kolumnę Rolanda, łokieć rycerza stosowano jako miarę długości (łokieć dubrownicki). Jeżeli za kościołem św. Błażeja skierujemy się w prawo to zobaczymy gotycko-renesansowy Dwór Książąt (Pałac Rektorów). W czasach republiki była to siedziba wybieranego na miesiąc księcia (rektora) a obecnie znajduje się tu muzeum dubrownickie, z zachowanym wystrojem komnat. Idąc prosto, zobaczymy katedrę dubrownicką. Na jej tyłach znajduje się malowniczy i tętniący życiem plac Gundulicia, wczesnym rankiem jest tu targ, natomiast popołudniem plac zapełniają stoliki restauracji (szczególnie polecam małże w konobie Kamenice, za 40 Kn dostajemy ogromny ich talerz :-))

Na drugim końcu Stradun, znajduje się Wielka Fontanna Onufrego, która kiedyś była głównym zbiornikiem wody, dostarczanej wodociągami z oddalonego o 12 km źródła. Dziś można zobaczyć tylko nagą bryłę, bowiem wspaniałe renesansowe rzeźbienia zostały zniszczone, a jedyną ich pozostałością jest 16 maszkaronów. Na lewo od bramy Pile jest klasztor franciszkański (wstęp 5 Kn). Warto go zwiedzić z dwóch powodów: wewnętrznego dziedzińca klasztoru z otaczającymi go misternie rzeźbionymi krużgankami oraz istniejącej od 1317 roku apteki.

Zwiedzanie Dubrownika nie byłoby pełne, bez zobaczenia miasta z wysokości murów obronnych. Wejść na mury można np. tuż za bramą Pile, przed klasztorem. Wstęp na mury kosztuje 30 Kn. Z wysokości murów możemy podziwiać nie tylko Dubrownik, ale również twierdze, zbudowaną poza murami Lovrijenac, Revelin oraz broniącą wejścia do portu twierdzę św. Jana. Łatwo również rozpoznać charakterystyczną okrągłą wieżę Minceta, będącą najbardziej wysuniętym w stronę lądu elementem obronnym i jednocześnie najwyższym punktem dubrownickich murów.

Rogoznica

Po pięciu dniach spędzonych w Mlini wyruszamy z powrotem na północ. Tym razem jedziemy już Magistralą Adriatycką. Przystanek aby zjeść obiad robimy w Makarskiej. Nie ma tu jednak nic ciekawego, ot typowa turystyczna miejscowość z długą promenadą z palmami w cieniu wysokich gór Biokovo.

Jako miejsce wypadowe na następny tydzień planujemy Rogoznicę, jest to mała wioska rybacka znajdująca się pomiędzy Szybenikiem a
Rogoznica - kutry rybackie przed połowem
Trogirem i Splitem. Znajdujemy tu apartament w cenie 20 euro za nocleg. Jest tu sporo tawern z całkiem przystępnymi cenami (polecam konobę Ilirja, w której po zakończonym obiedzie podają pyszną rakiję). Alternatywą, którą można wziąść pod uwagę jeśli chodzi o noclegi jest Primosten, trochę większe od Rogoznicy miasteczko z kilkoma żwirowymi plażami.

Pierwszą wycieczkę organizujemy do Trogiru. Będąc w Chorwacji nie można nie zobaczyć tego miasta. Średniowieczne miasto ze wspaniałą, pełną różnych zaułków starówką. Na głównym placu starówki, placu Ivana Pavla II znajduje się najważniejszy zabytek Trogiru, katedra św. Wawrzyńca. Niestety wejście do świątyni jest ciągle w remoncie, ale i tak jej wnętrze robi wrażenie. Obok katedry znajduje się ratusz, dość typowa dla stylu romańskiego budowla w kształcie prostokąta. Ciekawą budowlą jest również loggia miejska usytuowana w południowej części placu, łatwo ją poznać po dużej zadaszonej sieni, do loggi przylega wieża zegarowa z figurami Chrystusa i św. Sebastiana. Warto moim zdaniem odłożyć na bok przewodnik i powałęsać się po tej plątaninie średniowiecznych uliczek i zaułków. Jeśli natomiast zechcemy zobaczyć Trogir z góry, mozna pójść nadmorską promenadą na wschód do twierdzy Kamerlengo.

Po dniu spędzonym na plaży, jedziemy do Splitu. Split jest największym miastem na chorwackim wybrzeżu, więc dotarcie do starego miasta nie jest takie proste, biorąc pod uwagę zatłoczone ulice. Samochód zostawiamy na parkingu koło dworca autobusowego i do starego miasta dostajemy się bramą od strony pomnika Grgura Ninskiego dłuta Ivana Mestrovica. Pierwsze co uderza to zapach moczu w starych mniej uczęszczanych uliczkach, ale ma to swój urok :-)

Zalążkiem Splitu był pałac rzymskiego cesarza Dioklecjana, który pochodził z pobliskiej Salony,
Zaułki Trogiru
wówczas stolicy prowincji. Kiedy w 614 r. Salona została zniszczona przez Awarów, ocalała ludność schroniła się w pałacu, który dość szybko zamienił się w średniowieczne miasto.

Wchodząc do miasta właśnie od strony pomnika Grgura, od razu znajdujemy się w obrębie pałacu Dioklecjana. Idąc cały czas prosto ulicą Dioklecjanovą dochodzimy do perystylu, centralnej części pałacu. Jest to naprawdę robiący duże wrażenie widok. Po lewej stronie mamy splicką katedrę, a kiedyś mauzoleum Dioklecjana. Jest to ośmiokątna budowla otoczona kolumnami z dobudowaną w XIII wieku dzwonnicą. Na wprost znajduje się Westybul, główne wejście do cesarskich komnat.

Trudno nie zauważyć posągu Sfinksa, pochodzi on z Egiptu, podobnie jak większość marmurów wykorzystanych do budowy pałacu, gdzie Dioklecjan prowadził w latach 297 - 298 zakończone sukcesami, kampanie wojskowe. Wchodząc do wnętrza Westybulu, znajdujemy się w owalnej komnacie, nakrytej kopułą (pierwotnie ściany tej komnaty były pokryte mozaikami). Możemy również zejść do piwnic Dioklecjana, obecnie zamienionymi na pasaż handlowy ze sporą ilością stoisk oferujących różne pamiątki. Piwnice stanowią jednocześnie przejście do nadmorskiej promenady.

Warto również zobaczyć świątynie Jowisza (wstęp bodajże 5 Kn), do której dojść można wąską uliczką (ul. sv. Ivana, naprzeciwko katedry). Wewnątrz świątyni stoi chrzcielnica w kształcie krzyża, należy zwrócić uwage na reliefy m. in. pentagramu. Za chrzcielnicą znajduje się rzeźba Jana Chrzciciela wykonana przez Mestrovicia w 1954 r. Wschodnia część starówki to Narodni Trg z gotyckim ratuszem oraz renesansowym pałacem Karepic.

W moim osobistym rankingu Split na pewno wyprzedza Dubrownik, chyba dlatego że posiada tak nietypową architekturę. Niestety nie zwiedziliśmy galerii Ivana Mestrovicia oraz półwyspu Marjan, na którym znajduje się kilka bardzo starych, romańskich kościółków.

Ostatnie miasto które zwiedzamy to Szybenik. Do Szybenika przyjechaliśmy głównie po to aby zobaczyć katedrę św. Jakuba. Katedrę zdobią od zewnętrznej strony 71 głowy autorstwa Juraja Dalmatinca, przedstawiające rozmaite odczucia. Zwiedzając starówkę warto zwrócić uwagę na kilka kościołów: św. Barbary, św. Chryzogona oraz Nowy Kościół. Możemy również udać się do twierdzy św. Anny aby zobaczyć z góry katedrę św. Jakuba w całej okazałości.

Ostatni dzień spędzamy w Primostenie, jest to bardzo urocze małe miasteczko wybudowane na półwyspie. Następnego dnia rano spotykamy się ze znajomymi, którzy właśnie w Primostenie rozpoczynają tygodniowy rejs i wyruszamy w drogę powrotną do Polski. Jeżeli następnym razem przyjedziemy do Chorwacji, to aby zwiedzić chorwackie wyspy: Korculę i Mljet oraz archipelag Kornati.

Szybenik - głowy zdobiące katedrę

Ceny:

litr benzyny Euro 95 - 7,22 Kn

autostrada Pirovac - Cakovec - 150 Kn

autostrada Zagrzeb - Karlovac - 16 Kn

obiad 2 daniowy w restauracji - 60 - 120 Kn

pizza - 30 - 50 Kn

gałka lodów - 4 Kn

CocaCola - 12 Kn

piwo w knajpie - 15 Kn

noclegi (2 os. apartamenty) - 20 - 25 euro

aktualny kurs HRK

Chorwacja:: Lwów:: Rodos:: Majorka:: Budapeszt:: Wiedeń:: Praga:: Pribałtika
mytravels.pl:: Księgarnia Lideria:: Koszulki:: Współpraca:: Forum
(c) NetTech 'lipiec 2007 Zgłoś uwagę lub błąd