Forum :: O stronie :: Kontakt   Strona główna ::Budapeszt  

Polecamy Apartament Wiktoria w Zakopanem, idealne miejsce do spędzenia wakacji, ferii zimowych lub weekendu.

Linki do stronLinki do stron  | MapyMapy  | Kup przewodnikKup przewodnik  | Komentarze i porady internautów. Wpisz swój komentarz.Komentarze internautów   

Budapeszt

Data: maj 2002   Autor: Aleksander Wasilewski

Kolejny długi majowy weekend, tym razem postanawiamy wybrać się do Budapesztu. Tradycyjnie, noclegi staramy się zorganizować jeszcze przed wyjazdem przez Internet. Polecam następujące strony: http://www.budapeszt.infinity.waw.pl/noclegi/
Widok z placu Bathyaniego na Parlament
(ciekawa strona poświęcona Budapesztowi i co ważne po polsku), http://www.hotels.hu/ . Wysyłam 10 maili do w miarę tanich hosteli, niestety w większości nie ma już miejsc, pozostaje jeszcze jedno miejsce, BikerCamp (http://www.bikercamp.hu/) , z tym że jest to kamping dla motocyklistów a my jedziemy samochodem, ryzykuje i wysyłam maila. Pierwsze zaskoczenie, odpowiedz dostaje w ciagu godziny i po polsku! Mają jeden pokój, 10 euro od osoby, łazienka na zewnątrz. Ponieważ do wyjazdu zostaje mało czasu, a nie chcemy szukać czegoś na miejscu, decydujemy się na ten nocleg.

Wyjeżdżamy z Katowic w środę o 9.00 rano i kierujemy się na Bielsko, Żywiec i do Słowacji wjeżdżamy w Zwardoniu. Następnie mijamy Cadcę, Zilinę, Martin, Ruzomberok i kierujemy się na południe w stronę Bańskiej Bystricy (już po powrocie do domu przeczytałem w Wyborczej, że podążaliśmy szlakiem pierwszej słowackiej wściekłej krowy ;-)), stąd jedziemy na Zvolen, granicę słowacko węgierską przekraczamy w Sahy i jedziemy prosto do Budapesztu. Do miasta wjeżdżamy o godzinie 16.00. Drogi na Słowacji są raczej pustawe, ale wąskie i kręte, brakuje jakieś porządnej autostrady. Na granicach nie staliśmy dłużej niż 10 minut.

R E K L A M A

Ponieważ nasz nocleg jest na południu miasta, więc musimy jeszcze przejechać cały Budapeszt, okazuje się że nie jest to takie łatwe, wiele ulic jest jednokierunkowych, a na większości skrzyżowań jest zakaz skrętu w lewo.
Widok na pałac królewski z góry Gellerta
Wreszcie dojeżdżamy do BikerCamp, który okazuje się domkiem jednorodzinym w bardzo spokojnej dzielnicy Budapesztu. Właściciele wynajmują 2 pokoje, ale jest również możliwość rozbicia namiotu. Całość robi miłe, swojskie wrażenie, chociaż pokój jest trochę mały. Szybko rozpakowujemy rzeczy i wyruszamy na pierwszą "zapoznawczą" wycieczkę po Budapeszcie. Na pewno po mieście nie ma sensu poruszać się samochodem, lepiej skorzystać z publicznych środków transportu. 3 - dniowy bilet na przejazd metrem, autobusem, tramwajem i podmiejskim pociągiem kosztuje 1700 Ft a 3 linie metra pozwalają dotrzeć praktycznie wszędzie. Nasz pierwszy wieczór w Budapeszcie to raczej luźny spacer po Peszcie, które szczerze mówiąc nie robi na mnie zbyt dobrego wrażenia, fakt, że parlament jest imponujący, ale wszędzie potworna ilość samochodów.

Następnego dnia zwiedzamy Budę. W porównaniu do Pesztu jest to spokojniejsza część miasta a starówka przypomina Pragę czy Kraków. Wycieczkę rozpoczynamy od zobaczenia sławnego hotelu Gellerta. Hotel robi wrażenie, bedziemy go jeszcze podziwiać z góry, wdrapując się na górę Gellerta. We wszystkich przewodnikach góra Gellerta jest opisywana, jako obowiązkowe miejsce, które należy zobaczyć. Według mnie jeśli masz mało czasu na zwiedzanie Budapesztu, albo jesteś leniwy, to górę Gellerta możesz sobie darować, ponieważ równie piękne widoki ujrzysz z zamku, albo starówki, a cytadela nie jest niczym ciekawym. Natomiast faktem jest, że obok wyspy Małgorzaty jest to wymarzone miejsce do spacerów. Schodzimy z góry Gellerta, przechodzimy kilka ruchliwych ulic i zbliżamy się do góry zamkowej. Przed nami tyły Budai Varpalota, czyli pałacu królewskiego. Warto zwrócić uwagę na studnię króla Macieja oraz na pomnik turula.

Kościół Macieja
Pomnik króla Stefana
Wielka Synagoga

Za pałacem królewskim rozciąga się budapesztańska starówka, ze wspaniałymi uliczkami i kosciołem Macieja znadującym się na placu Trójcy Świętej. Obok kościoła okropny i kompletnie nie pasujący do otoczenia budynek hotelu Hilton, oraz fotografowana przez
Baszta Rybacka w odbiciu hotelu Hilton
wszystkich Baszta Rybacka wraz z murami. Wstęp na mury kosztuje 500 Ft., ale widok na Peszt jest z tamtąd naprawdę super. Warto trochę dłużej pokręcić się po uliczkach starówki. Im bardziej na północ starówki tym mniej turystów. Warto zobaczyć pozostałości kościoła św. Marii Magdaleny (wieża i jedno okno) oraz kryty kolorową dachówką budynek Archiwum Państwowego. Wychodzimy przez Bramę Wiedeńską i schodzimy z Góry Zamkowej w kierunku placu Bathyannego.

Plac Bathyannego jest interesujący przynajmniej z 3 powodów. Barokowego kościoła św. Anny, możliwości zrobienia zdjęcia na Parlament oraz świetnego i taniego baru z naleśnikami (palacsinta). Bar znajduje się w budynku nr. 5. Jeden naleśnik kosztuje ok. 200 Ft. i można wybierać wersje z różnymi nadzieniami, osobiście polecam z nadzieniem seczuańskim, a zdecydowanie najgorszy jest po węgiersku ;-). Dla osób zastanawiających się czy jest to pożywne danie, mogę powiedzieć, że po 5 naleśnikach nie mogłem sie ruszać ;-)

Następnego dnia postanowiliśmy zwiedzić Peszt. Na pewno warto przejść się Mostem Łańcuchowym im. Szechenyego, przespacerować się wzdłuż Dunaju, obejrzeć z bliska Parlament. Jeśli wieczorem szukacie knajpek z zimnym piwem to można je znaleźć w Belvaros
Widok na Parlament z wyspy św. Małgorzaty
(między placem Vorosmarty, na południe od ul. Jozsef Atilla a ulicą Kossutha), ale ostrzegam, że ceny są stosunkowo wysokie (porównując z palacsinkami z placu Bathanyego, tutaj jedna kosztuje 900 Ft. ;-))))))

Jak już powiedziałem wcześniej Peszt składa się z monumentalnych budowli i wąskich ruchliwych uliczek, mnie przypominał bardzo Wiedeń. Warta zwiedzenia jest bazylika św. Stefana, klasycystyczny gmach Muzeum Narodowego (niekoniecznie trzeba wchodzić do środka, szczególnie jeśli wcześniej było się w Wiedniu) oraz dzielnicę żydowską (zadbaną i czynną Wielką Synagogę i secesyjną bożnicę na ul. Rumbach). Można również wybrać się na małą wycieczkę zabytkową żółtą linią metra. Proponuje wsiąść na stacji Bajcsy w i pojechać jeden przystanek w kierunku Mexikoi. Wysiadamy na stacji Opera, żeby przyjrzeć się gmachowi budapesztańskiej opery. Następnie wsiadamy i jedziemy w kierunku Mexikoi aż do stacji Hosok. Wychodzimy ze stacji metra i przed sobą mamy plac Bohaterów, a dalej Lasek Miejski, zamek Vajdahunyad (1896 r.) i wspaniałe termy.

Warto również wybrać się na wyspę św. Małgorzaty (dojeżdżamy do mostu Małgorzaty, w głąb wyspy można dojechać autobusem nr. 26, albo wynająć Melexa ;-)). Jest to centrum sportowe Budapesztu, oraz świetne miejsce na spacery.

Most Łańcuchowy

Postanowiliśmy również zwiedzić Obudę, najstarszą część miasta. Dojechać można podmiejską kolejką z placy Bathanyego (3 lub 4 przystanki). Niestety centrum Obudy to przykry widok, mnóstwo betonowych blokowisk i estakad a między nimi uroczy ryneczek z niewysokimi kamieniczkami w których jest mnóstwo restouracyjek (ale to raptem placyk i 2 uliczki). Również amfiteatr legionowy to nic interesującego, właściwie jest to jedynie jego zarys porośnięty zieloną trawką, a że trafiliśmy tam ok. godziny 18.00, więc na ruinach zobaczyliśmy mnóstwo spacerujących ludzi ze swoimi pieskami ;-). Zresztą miałem wrażenie, że ul. Pacsirtamezo, to taka trochę zakazana dzielnica... Jeśli chcecie zobaczyć cywilne Aquincum, to najlepiej wsiąść do jakiegoś autobusu, bo znajduje się ono tak z 10 - 15 minut jazdy w kierunku północnym (my zobaczyliśmy je dopiero następnego dnia jadąc samochodem).

W sobotę rano wyjeżdżamy z Budapesztu i jedziemy w kierunku Szentendre. Jest to bardzo ładne miasteczko, które koniecznie trzeba zwiedzić. Swoją atmosferą przypomina trochę Kazimierz nad Wisłą. Polecam wejście do greckiej cerkwi (wstęp 100 Ft., można robić zdjęcia, w tle starocerkiewna muzyka) oraz zjedzenie pysznego langosa (koniecznie trzeba go polać ostrym czosnkowym sosem). Po 2 godzinach zwiedzania, wyjeżdżamyz z miasteczka i kierujemy się w stronę Esztergom. W Esztergomie znajduje się olbrzymia bazylika a miasto jest stolicą władz Kościoła węgierskiego. Wnętrze bazyliki robi ogromne wrażenie, za bazyliką rociąga się ładny widok na Dunaj i Słowacje. Granicę węgiersko słowacką przekraczamy przejeżdżając przez most. Do Katowic mamy jeszcze ok. 6 godzin jazdy.

Most łańcuchowy i pałac królewski nocą
Plac Bohaterów
Parlament z bliska

Big Mac Menu - 750 Ft.
Obiad na 2 os. (frytki, mięso, sałatki, piwo) - 4500 Ft.
Piwo - 300 - 400 Ft. (na Belvaros już 680 Ft.)
Lody - 70 - 100 Ft. gałka (naprawdę smaczne)
Bilet do Muzeum Narodowego - 600 Ft. (studenci 300 Ft.)
Bilet do labiryntu (na starówce) - 1000 Ft.
Bilet do kościoła Macieja - 300 Ft.
Mury i Rybacka baszta - 500 Ft.
3-dniowy bilet na metro, autobus, tramwaj - 1700 Ft.

aktualny kurs HUF

Chorwacja:: Lwów:: Rodos:: Majorka:: Budapeszt:: Wiedeń:: Praga:: Pribałtika
mytravels.pl:: Księgarnia Lideria:: Koszulki:: Współpraca:: Forum
(c) NetTech 'lipiec 2007 Zgłoś uwagę lub błąd